Crack The Skye

Crack The Skye
Crack The Skye
Wykonawca:
Mastodon
Wydawca:
Reprise Records
Rok wydania:

2009

Typ nośnika:
12″
Termin realizacji:

Sprawdź dostępność

Numer katalogowy:

9362497909

Produkt niedostępny

Opis płyty:

3 lata kazali nam czekać na nowy album amerykańscy metalowcy (no właśnie, to chyba nie jest najtrafniejsze określenie) z Mastodon. "Crack the Skye" spełnia z nawiązka oczekiwania wszystkich miłośników kapeli z Atlanty. Czwarty album grupy Mastodon to zdecydowanie najbardziej progresywne ich dzieło. Ale nie mam na myśli nudnego pitolenia, które jest domeną zespołów progresywnych typu Dream Theater które piłują instrumenty tak jakby od ilości dźwięków zależała jakość muzyki. Autorzy "Crack the Skye", owszem, stosują dość dużo zawijasów, ale absolutnie zachowane są odpowiednie proporcje pomiędzy formą a treścią.

Jak mówi perkusista zespołu, Brann Dailor, krążek jest hołdem dla jego siostry Skye, która popełniła samobójstwo w wieku 14 lat. Jednak wydźwięk albumu jest bardziej uniwersalny - powołując się na Dailora, mówi o momentach w których czujemy, jak niebo się rozrywa (gra słów - sky i Skye). Płyta zaczyna się od singlowego Oblivion. I od początku jest dobrze. Dialogi gitarowe (panowie Brent Hinds i Bill Kelliher stanęli na wysokości zadania - solówki tego pierwszego naprawdę potrafią wyrzucić z papci), charakterystyczny wokal Troya Sandersa i nieszablonowe bębnienie wspomnianego wcześniej Dailora - Mastodon serwuje nam najwyższy poziom przez całe 50 minut.

Drugi singiel z "Crack the Skye" (chociaż chronologicznie pierwszy) to Divinations z wokalem Hindsa i zabawnym teledyskiem. Jednak najbardziej kopie po uszach "The Czar" - długi (ponad 10 minut) utwór składający się z 4 części i będący kwintesencją stylu wypracowanego przez Mastodon - od początkowych, wwiercających się w głowę słów "Don't stay run away" przez rozpędzoną, rozedrganą część "Escape" aż po końcówkę z niesamowitą solówką (chociaż przecież to pozorny przeżytek i skansen przeszłości) aż po powtarzające się słowa z początku utworu. Jeden z tych dziesięciominutowców, który nie nudzi ani przez sekundę, aż chce się porównać choćby do "Pigs" Pink Floyd.

Tradycyjnie już (w tytułowym utworze) gościnnie pojawia się Scott Kelly z Neurosis - jest to sama w sobie gwarancja jakości. Kontrast wysokiego, czystego wokalu Sandersa w dialogu z chrapliwym Kelly'm to kolejna perełka "Crack the Skye". Których zresztą album ma całe mnóstwo. <br>
Najnowszy album autorów "Blood mountain" to nie jest łatwa płyta. Ale nieważne, czy nazwiemy to post rockiem, czy metalem progresywnym, to po prostu świetny album. Z pewnością jeden z kandydatów do zagranicznej płyty roku - nie sądzę, żeby Isis czy Kylesa wzniosły się aż tak wysoko. A 24 marca warto pojawić się w sklepach, żeby kupić "Crack the Skye" - skoro zespół zachował się tak bardzo fair w stosunku do fanów, trzeba przecież jakoś im się zrewanżować.

Słuchajcie "Crack the Skye" !
(Autor: Michał Przechera/dlastudenta.pl)
 

Crack The Skye (CD 12″)
1.A1. Oblivion
2.A2. Divinations
3.A3. Quintessence
4.* The Czar
5.A4a. Usurper
6.A4b. Escape
7.A4c. Martyr
8.A4d. Spiral
9.B1. Ghost Of Karelia
10.B2. Crack The Skye
11.B3. The Last Baron

Mastodon

Mastodon

Zespół powstał w 1999 roku, kiedy perkusista Brann Dailor i gitarzysta Bill Kelliher przeprowadzili się do Atlanty ze swojego rodzinneg...

Rozumiem Używamy plików cookies m.in. w celu świadczenia usług, reklamy i statystyk.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.